poniedziałek, 3 października 2016

NCLA Gelous? Top Coat

Hej :)
Jakiś czas temu miałam już przyjemność pokazać wam kilka produktów tej marki. Od tamtego czasu stosuję również bazę i top, po kilku miesiącach chyba najwyższa pora na recenzję :)
Dziś zajmiemy się topem, który można zamówić w tym miejscu.  Temat skomplikowany, bo każdy oczekuje niby tego samego, a jednak nasze preferencje czasem się bardzo różnią, tak jak i działanie na poszczególnych paznokciach. Ja sama pewnie już wspominałam, że dla mnie priorytetem jest to, aby top nie kurczył lakieru - nie cierpię tego. Jednocześnie nie chcę zwykłego bezbarwnego lakieru, wodnistego, lub takiego, który schnie wieki. Chcę wygładzenia, pięknej, twardej i lśniącej tafli bez kurczenia. Fajnie gdyby wysychał szybko, ale właśnie pojęcia "wysuszacz" i "brak kurczenia" niemal zawsze się wykluczają. W moim przypadku. Bo nieraz czytam recenzję topów, które próbowałam, że nie ściągają itd, no a u mnie się to dzieje i nic na to nie poradzę. Nie znalazłam jeszcze topu, który byłby moim ideałem, ale właśnie NCLA jest zdecydowanie o kilka poprzeczek wyżej od poprzedników w moim osobistym rankingu :)
Ma fajną konsystencję, nie jest rzadki i przesadnie lejący, ani też za gęsty. Po kilku miesiącach od otwarcia i zużyciu mniej więcej jednej czwartej może nieco zgęstniał, ale póki co nie na tyle by pogorszyło to komfort malowania absolutnie. Nadaje bardzo ładny połysk, wygładza nierówności i maskuje bąble - to bardzo ważna cecha topu. 
Nie ściąga lakieru - nic a nic! Czasem topy na początku używania nie kurczą, a potem zaczynają, albo raz kurczą a raz nie, bardziej lub mniej itp. Tutaj zero ściągania, więc możecie sobie wyobrazić moją radość :)
I kwestia która pewnie większość interesuje najbardziej, a mnie akurat trochę mniej, czyli wysychanie. Porównałam go na konkretnym lakierze z Sally Hansen Diamond Flash i zastyganie początkowe było takie samo (po dociśnięciu palcem pojawiały się linie papilarne, które w obu przypadkach można "rozmasować"), aczkolwiek NCLA potrzebował nieco więcej czasu na całkowite utwardzenie. Dla mnie nie jest to jakaś duża wada, bo lakier po tym wstępnym podeschnięciu nie jest już tak podatny na uszkodzenie, trzeba konkretnie w coś walnąć. Natomiast gdy wyschnie całkiem to powłoka jest twarda. Ogólnie powiedziałabym, że czas schnięcia w przypadku każdego lakieru pod spodem jest trochę inny, wiadomo - ilość i grubość warstw lakieru swoje robią.
Trwałość w moim odczuciu jest w porządku, na pewno nie zauważyłam niekorzystnego wpływu na mani, a czy znacząco go przedłuża to trudno stwierdzić. Ten top ma jeszcze jedną zaletę - nie rozmazuje stempli, wzorków i nie ściąga koloru. 
Pędzelek jest prosty, dość szeroki i krótki, dzięki czemu szybko i sprawnie można pokryć całą powierzchnię paznokcia. 
Na pewno dużym minusem jest cena - 70 zł, nad czym ubolewam, bo do tej pory to mój ulubieniec w kategorii topów. 
Podsumowując - na pewno ten top nie zachwyci każdego, jak widać dużo zależy od priorytetów. Warto spróbować, bo jest to coś innego niż do tej pory miałam okazję używać, zwłaszcza jeśli wystarczy wam dobre schnięcie zamiast bardzo szybkiego, ale za to bez kurczenia. Ja osobiście nie jestem fanką za SH Insta Dri  czy Diamond Flash, a przecież są tak popularne i lubiane. 
Jak zwykle chętnie poczytam w komentarzach wasze przemyślenia na temat topów, pozdrawiam :)


Produkt został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.


środa, 21 września 2016

Zoya Dream

Dziś będzie krótko, bo o czym tu dużo pisać - lakier o adekwatnej nazwie, zdecydowanie :)
Połączenie ciemnoniebieskiej bazy z milionem holograficznych drobinek - cudo! <3 Niezaprzeczalnym atutem tych drobin jest ich rozmiar, są spore, takie nieregularne mini płateczki wręcz :) nie mylmy ich z brokatem pliz ;) Wygląda magicznie i w słońcu i w cieniu!
Aplikacja - marzenie :D Formuła lakieru i pędzelek idealnie ze sobą współgrają, malowanie to przyjemność. Krycie trudno jednoznacznie określić - baza jest żelkowa, więc zależy jakie grube warstwy malujemy :) Ale drobin jest tak dużo, że dwie warstwy wyglądają już bardzo dobrze. Ja malowałam bardzo cienko i dałam trzy warstwy dla pogłębienia koloru. Na moich zdjęciach bez topu i na dodatek nie od razu po malowaniu, więc na połysk nie można narzekać :)
Ja jestem na TAK!

Zdjęcia po kliknięciu się powiększają.

 








czwartek, 15 września 2016

BornPrettyStore Floral Water Decals

Hej hej :)
Dziś wyjątkowo zaburzę nieco chronologię i pokażę mani, który nosiłam troszkę wcześniej. W roli głównej różane naklejki wodne ze sklepu BPS, które znajdziecie dokładnie TUTAJ, w cenie aktualnie promocyjnej - 1,49$ :)
Uwielbiam takie wzory, motyw kwiatowy chyba nigdy mi się nie znudzi, zwłaszcza w tak pięknych kolorach :) Arkusz zawiera 10 naklejek o różnych rozmiarach. O długość raczej nie musimy się martwić, bo nawet mi ich sporo zostało. Z szerokością nieco gorzej - niektóre naklejki były dla mnie na styk, ale ja mam sporą i szeroką płytkę, więc myślę, że większości dziewczyn i tak będą pasować. Naklejki są transparentne, tzn że najlepiej je nałożyć na białą bazę, bo wtedy kolor jest tak jak ma być :) Aplikacja tradycyjna, nic nowego. Te dodatkowo są i cienkie i miękkie, nie było z nimi żadnych problemów, na koniec oczywiście mani zabezpieczyłam topem :) Jak najbardziej mogę ten model polecić.
Mam nadzieję, że lubicie kwieciste mani tak jak ja :)


Użyłam:
biały lakier - Bourjois White Spirit
naklejki BPS
top coat


 

 

  



Produkt został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię. 

wtorek, 13 września 2016

BornPrettyStore Nail Stickers + summer sunset nail art

Cześć :)
Jak już wspominałam zachwyciła mnie kolorystyka letniej kolekcji Orly, bo wiecie, że takie neony to coś dla mnie :D Od początku wiedziałam, że zrobię z ich użyciem mani w stylu zachód słońca na plaży. Trochę mi z tym zeszło, ale pogoda nadal dopisuje, więc zdobienie w sam raz na- zapewne- ostatnie już tak ciepłe dni w tym roku :) Do słonecznych Orlików idealnie wpasowały się naklejki z BPS, o których napiszę kilka słów. Mowa o tych naklejkach.
Po pierwsze - to są zwykłe naklejki, nie wodne. Wybierając je gdzieś mi to umknęło, więc oczywiście przy rozpakowaniu paczki miałam lekkie zdziwienie. Arkusz zawiera czarne naklejki: palmy, mewy, listki - w różnych konfiguracjach i rozmiarach. Rozmiar naklejek jest bardzo fajny wg mnie, zarówno posiadaczki długich jak i krótkich paznokci coś sobie dobiorą.
Sama aplikacja jest banalna - odklejamy naklejkę i naklejamy na suchy już lakier :) Niestety z racji, że nie są to naklejki wodne, nie są cieniutkie i zupełnie niewidoczne. Po naklejeniu ja widzę lekki obrys naklejki, a pod nią takie "coś", nie stapia się idealnie z lakierem. Nie miałam problemu z marszczeniem naklejek, ale oczywiście trzeba je zalać topem. Wg mnie jedna warstwa topu to za mało - naklejki mogą z czasem zacząć się podnosić i odklejać, ale dwie warstwy dobrze je trzymają, mani się dobrze nosi.
Ogólnie mam mieszane uczucia, nie jest to bubel, bo jak widać można ich z powodzeniem używać, ale na pewno nie są ideałem w porównaniu z wodnymi - ja jednak cenię sobie w wodnych fakt, że są zupełnie niewidoczne i łatwiej łączą się z topem, przez co mani wygląda perfekcyjnie. Cena tych naklejek wynosi 3,69 $.
I jeszcze słówko o tym co pod naklejkami :) Zaczęłam od jednej warstwy Orly Scenic Route, a kiedy wyschła, zrobiłam na niej cieniowanie trzema kolorami - Scenic Route od góry, potem różowy Put The Top Down i na końcu żółty Road Trippin. Różowy i żółty po nałożeniu się na siebie utworzyły jeszcze odcień pomarańczowy, więc kolorów wydaje się więcej :) Kciuk i palec wskazujący pomalowałam na czarno - taki kontrastowy akcent. 

Użyłam:
żółty - Orly Road Trippin
top coat 






Produkt został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...