Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 czerwca 2016

Kwiatowe delikatesy z naklejkami od Blueberry

Hej! :)
Dziś króciutki post, bo nie ma się o czym rozpisywać :) Na pięknym Bellku z ostatniej notki wylądowały równie fajne naklejki wodne, które dostałam ze sklepu Blueberry :) Dokładnie znajdują się TUTAJ
Na arkuszu mamy spory wybór różnych form kwiatuszków, które cały czas do siebie pasują kolorystycznie, no i można odszukać symetryczną parę, więc nie ma problemu z nakładaniem na obie dłonie itd :) Aplikacja przebiegła zupełnie bezproblemowo, naklejki są cieniutkie, pięknie dopasowały się na płytce, zwłaszcza, że kwiatki nie są jakieś ogromne. Cena groszowa, więc oczywiście fankom naklejek polecam! 
Na pozostałe paznokcie nałożyłam  jasnozłote ćwieki, to są dokładnie TE :) Całość oczywiście pokryta topem.
Mam nadzieję, że wam się podoba :)

Użyłam:
lakier bazowy - Bell Moroccan Dream 02
naklejki - Blueberry
ćwieki - Born Pretty Store
top





Produkt został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.


sobota, 18 czerwca 2016

Bell Moroccan Dream 02

Cześć :) 
Niedawno w Biedronkowej szafie Bell pojawiła się nowa kolekcja limitowana Moroccan Dream, a w niej poza dwoma pastelowymi odcieniami - trzy bardzo ciekawe lakiery drobinkowe. Ten, który dziś pokażę, a także niebieski i morski.
Ja zdecydowałam się na numer 02, a jest to śmietankowa, mleczna biel z mnóstwem złotych drobinek. Właściwie to taki grubszy shimmer, nawet bym się pokusiła o stwierdzenie - drobno zmielone płateczki typu flakies. Z całą pewnością nie jest to lakier, w którym po pomalowaniu drobinki nam się gubią :) Są widoczne i lakier zyskuje bardzo ładny blask, który oczywiście nie jest tandetny w stylu perły czy coś ;) Wydaje mi się, że to może być bogatsza wersja Orly Frosting, ale akurat nie mam go przy sobie by to sprawdzić i porównać. 
Jeśli chodzi o aplikację to nie ma tu nic trudnego, lakierem maluje się przyjemnie. Drobinek jest sporo, ale baza jest dość rzadka, więc w tym przypadku to dobre połączenie wg mnie. Krycie nie najgorsze - na zdjęciach widzicie trzy raczej cienkie warstwy, które dla mnie są optymalne. Warto nałożyć warstwę topu, która nieco zmienia wygląd lakieru, bo wydobywa głębię poprzez zatopienie shimmeru. Na zdjęciach z topem, ale takim bardzo wodnistym (swoją drogą też Bell, ale dla mnie bubel), natomiast w następnym poście zobaczycie go przy okazji zdobiebia w wersji lepiej zatopowanej :D
Pędzelek raczej krótki i szerszy, prosty w sensie nie półokrągły, ale ścięty nieco skośnie, maluje się nim dość wygodnie, choć ja osobiście wolę inne. Zmywanie jest dość oporne - nie jak brokat, ale trzeba trochę potrzeć, żeby pozbyć się drobinek, trzeba to też wziąć pod uwagę przy doczyszczaniu skórek itd. Z tego co widzę na butelce nie ma napisanej pojemności w ml, jest tylko... 8g :D A kosztował jeśli dobrze pamiętam koło 8 zł, więc myślę, że warto sobie któregoś drobinkowca sprawić, bo są śliczne i dość oryginalne jak na sklepowe półki :)
A wy skusiłyście się na jakiś? mnie jeszcze kusi niebieski <3

Jak widać zmieniłam kształt paznokci :) Od jakiegoś czasu chciałam spróbować czegoś w stylu łódeczek/ pipe no i spróbowałam, ale po pierwszych piłowaniach nie byłam do nich do końca przekonana i tak sobie je nieco modyfikuję, ale jeszcze nie wiem co z nich ostatecznie wyjdzie :D dajcie znać co myślicie :)







poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Ślubny manicure / bridal nails

Mój ślubny manicure. Od trzech tygodni noszę na palcu złote coś :)
Oczywiście wybór zdobienia na tę okazję nie był łatwy, było kilka wersji, kilka prób... Stanęło na czymś może nie bardzo oryginalnym, ale na pewno na czymś w moim typie i guście. Bo przecież uwielbiam białe i jasne lakiery, stemple i koronkowe wzory. Nawet i dla brokatu znalazło się miejsce :D
Zaczęłam od dwóch warstw mlecznej bieli czyli Orly Gogo, na to dałam warstwę Orly Peaceful Opposition - mieszanka srebrnego brokatu kwadratowego i w kształcie rombów, zatopionego w transparentnej, lekko mlecznej bazie. Brokatu nie było zbyt gęsto, ale mimo to subtelnie błyskał spod stempli, na zdjęciach tego błyskania oczywiście nie widać. Na to stemple - motyw koronki pochodzący z płytki BP-02 odbity białym lakierem Bourjois - tak jak pisałam sprawdza się super, aczkolwiek muszę jeszcze sprawdzić na czymś ciemnym :) na koniec top i gotowe :)

Mam nadzieję, że moja propozycja ślubnych paznokci wam się spodoba, bo ja w nich czułam się bardzo dobrze :)

Użyłam:
Orly Gogo - mleczna biel, 2 warstwy
Orly Peaceful Opposition - brokat w mlecznej bazie, jedna warstwa
top
płytka BP-02






sobota, 8 sierpnia 2015

Bourjois White Spirit

Hej :)
Dziś recenzja, na którą część z Was czekała i nie dziwię się, bo i ja byłam bardzo ciekawa tego lakieru. Najpierw wypróbowałam kolorowe lakiery z tej serii i wiedziałam już, że mają fantastyczne krycie. Ale biel to biel, wiadomo, że to zawsze bardziej wymagający kolor.
Od razu napiszę, że i w tym przypadku jest to jednowarstwowiec :) tak, tak! jedna warstwa bieli potrafi tak pięknie kryć. Ale trzeba zaznaczyć jedno - wiele zależy od tego jak malujecie, cienko, grubiej itd. Na zdjęciach widzicie jedną, jak dla mnie grubą warstwę (oczywiście na bazie, jak zawsze). Malowałam, jak zwykle w takich przypadkach, szybkimi ruchami, ale delikatnie. Wtedy krycie jest idealne, no i kolor równomierny, bez żadnych dziur i placków. Lakier podczas wysychania fajnie się poziomował. Spróbowałam też malować cieniej, taką przeciętną warstwą i krycie również było bardzo dobre, ale przy cieńszej warstwie trzeba jednak nieco więcej wprawy, aby go równo rozprowadzić. Na pewno wiecie, że czasem lubi się zrobić jaśniejszy placek, najczęściej chyba przy skórkach. Chcąc mieć cieńszą warstwę, trzeba wyczuć odpowiednią ilość lakieru, żeby go nie brakło i właśnie nie było prześwitów. Mi się udało dość ładnie pomalować tą cieńszą warstwą, z powodzeniem nadawało się to do noszenia solo, a już pod wzorki czy brokaty tym bardziej. A gruba warstwa tak jak już pisałam była idealnie kryjąca i równomierna.
Co do reszty spraw technicznych - malowało się przyjemnie jak na biały lakier, formuła niby gęsta, ale nie przesadnie, taka bogata, nasycona bym powiedziała. Schnięcie dobre, oczywiście grubsza warstwa schnie nieco dłużej niż cienka. Lakier ma jak na biel bardzo ładny połysk, na zdjęciach bez top coatu :)
Kolejny atut - dobrze stempluje! na pewno najlepiej z wszystkich bieli, które posiadam, aczkolwiek nigdy nie miałam bieli typowo do stempli, więc do takiej się odnieść nie mogę. Niedługo postaram się dodać jakieś zdobienie z jej udziałem :)
Właściwie jedynym minusem jest charakterystyczna "pajęczynka", czyli siateczka mikro pęknieć na rogach paznokci, która pojawia się mniej więcej trzeciego dnia. Co prawda każdy biały/pastelowy lakier mi tak robi, pewnie moja budowa paznokci dodatkowo się przyczynia, no ale trzeba o tym pamiętać. Poza tym trwałość bez zarzutu, mało się wycierał na końcach, odprysków brak.
Cena może nie zachęca, ale od czego są promocje :D według mnie i tak warto! :) 
Ciekawa jestem czy posiadacie ten lakier i jakie są wasze wrażenia :)
Trzymajcie się... ciepło :D





Lakier został mi wysłany do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

sobota, 25 lipca 2015

Golden Rose Jolly Jewels 115 + drugie urodziny bloga :)

Hej :) 
Z małym opóźnieniem, ale jednak chciałam napisać urodzinowy post :D Tak, 17 lipca minęło dwa lata Color Forever :) Święto bloga, ale i moje i wasze! Ja piszę, wy czytacie, komentujecie, motywujecie.. :) dzięki!
Co prawda nie namalowałam niczego tematycznego, ale wybrałam lakier, który kojarzy się z wesołym confetti, czyli wg mnie fajnie się nadaje na takie okazje :) po drugie, jest w pewnym sensie kontynuacją ubiegłorocznego mani urodzinowego, pamiętacie? :) Kto wie, może będzie z tego jakaś mała tradycja :D
Głównym bohaterem jest Golden Rose, czyli kolorowy brokat w różnych rozmiarach, zatopiony w mlecznej bazie. Bardzo lubię tego typu lakiery i ten nie jest wyjątkiem :) Nałożyłam go na dwie warstwy mlecznej bieli, dzięki czemu efekt jest subtelniejszy niż na tej zwykłej, bardziej korektorowatej. Inaczej wygląda też brokat solo - tak z kolei nosiłam kiedyś na stopach i efekt był fajny, ale teraz chciałam po prostu inaczej :) Jak widać mimo tylko jednej warstwy lakieru brokatu nałożyło się całkiem sporo :) Dzięki podbiciu go mleczną bielą wygląda jasno, wesoło, a jednocześnie, mimo sporej ilości brokatu nie rzuca się jakoś strasznie w oczy na dłoniach.
Moje warstwy (baza, dwie warstwy bieli, jedna warstwa lakieru plus później top) schły długo, ale obwiniam w dużym stopniu upały. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. 

Użyłam:
mleczna baza - Orly Gogo, dwie warstwy
brokat - Golden Rose Jolly Jewels 115, jedna warstwa
top




piątek, 15 maja 2015

Lovely Matt White

Hej :)
Dziś o lakierze, na który skusiłam się po kilku dobrych opiniach na jego temat. Mowa o białym macie od Lovely, który teraz znajduję się w szafie razem z kolekcją kilku neonów. 
O wyglądzie w sumie wiele się nie ma co rozpisywać, ale wspomnę, że na pewno mat jest mocny, żadna to satyna czy coś koło tego :) Efekt trochę inny niż w przypadku nałożonego topu matującego na zwykłą biel. Tu mat jest mocny, a jednocześnie wygląda tak miękko, co niekoniecznie jest widoczne na zdjęciach. Spotkałam się z określeniem - jak pudrowe cukierki i mogę się zgodzić :)
No i aplikacja. Zaczęłam od cieńszej pierwszej warstwy i to był błąd. Mimo, że malowało się całkiem przyjemnie, wygląd troszkę mnie rozczarował. Krycie było dobre, ale widoczne były smugi typowe dla matów. Drugą warstwę nałożyłam grubszą i to było to :) lakier wyglądał super, praktycznie zero smug. Podobno nawet jedna gruba warstwa może się nadawać do noszenia, całkiem możliwe, muszę kiedyś spróbować :) Myślę, że nawet z małymi niedoskonałościami będzie się nadawać pod wzorki, czy inne lakiery, a do noszenia solo ja preferuję dwie warstwy jak na zdjęciach. To i tak świetny wynik jak na biały lakier :) Także polecam malowanie grubszych warstw, tak by lakier miał szansę się ładnie wypoziomować, bo inaczej nierówności się pojawią. Wysycha bardzo szybko, co jest oczywiście plusem, ale też należy się trochę spieszyć podczas malowania. Ma jeszcze tę zaletę, że gdy chce się go użyć jako bazę pod malowanki farbkami akrylowymi nie trzeba dokładać dodatkowej warstwy topu matującego, zawsze to warstwa mniej. Nie nosiłam go solo, ale pod innym lakierem i na bazie wytrzymał kilka dni bez odprysków, a potem zmyłam, więc trwałość u mnie bez zarzutu :) Kosztował około 8 zł za 8 ml.
Skusiła się któraś na niego? jeśli tak podzielcie się wrażeniami :)

 










piątek, 1 maja 2015

Orly White Out

Bardzo mnie ucieszył fakt, że w kolekcji Hot Stuff znajduje się klasyczna biel :) Tej nigdy za wiele!
Moją aktualną bielą, której używam jest My Secret French Manicure. Lubię ją, mimo, że po jakimś czasie używania wymaga nieraz trzeciej warstwy do idealnego wyglądu. Jak przy niej wypada Orly? Póki co lepiej :)
Kryje po dwóch warstwach. Aplikacja jak na razie nie sprawia mi większych trudności, aczkolwiek lepiej malować szybko, sprawnie i nieco grubiej, ta zasada sprawdza się u mnie przy każdych trudniejszych lakierach typu pastele :) Dość dobrze się poziomuje i ładnie błyszczy. Jedna uwaga - przed użyciem należy lakier zrolować - jakby ktoś nie wiedział o co chodzi, to znaczy turlać butelkę po jakiejś powierzchni :) Wtedy składniki lakieru łączą się i malowanie wygląda zupełnie inaczej! Lakier dużo lepiej kryje i mniej smuży. Po rolowaniu nie pojawiają się bąble, tak jak może zrobić się to przy zwykłym wstrząsaniu/mieszaniu. Ta metoda może sprawdzić się też oczywiście w wielu innych lakierach.
White Out posłużyła mi jako baza w ostatnim zdobieniu z neonowymi paskami, trwałość oceniam dobrze, nosiłam kilka dni, bez odprysków :)
Póki co stwierdzam, że to chyba najlepsza moja biel do tej pory, zobaczymy czy się coś zmieni po kolejnych użyciach.






Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

sobota, 11 kwietnia 2015

Orly Gogo

Cześć :)
Gogo to mleczna, transparentna biel. Sprawa wygląda bardzo podobnie jak w Robo Romance - z każdą kolejną warstwą będziemy budować efekt :) W zależności co chcemy uzyskać możemy poprzestać nawet na jednej warstwie. Na pierwszym zdjęciu widzicie cztery warstwy, wtedy lakier jest prawie kryjący, ale nadal niezupełnie. Kolejne zdjęcia przedstawiają trzy warstwy, końce są widoczne, ale dla mnie w taki dość ładny sposób. Ogólnie jestem zachwycona takim mlecznym efektem u siebie :D nie mówiąc o tym, ile fajnych zdobień można na takim lakierze wyczarować.
Aplikacja jest przyjemna i dość bezproblemowa, jednak jest możliwe małe smużenie - wszystko tak naprawdę zależy od sposobu w jaki malujemy. Jeśli warstwy nie są zbyt cienkie i malowane sprawnymi ruchami to lakier nakłada się naprawdę ładnie. Ma jedn dziwny minus... takie jakby malusieńkie śmieci w sobie? niby bardzo tego nie widać, ale jak się tak dobrze przyjrzeć to jest takie coś. Nie wiem czy to przypadkowo, czy zamierzony efekt, może to takie szarawe mini drobinki?:D W każdym razie przymknęłam na to oko, bo reszta mi się za bardzo podoba :)
Ciekawa jestem co o nim myślicie :) Mi przypadł do gustu, zresztą nic dziwnego, bo lubię wszelkiej maści białe i białawe lakiery :)






Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

piątek, 16 stycznia 2015

Live Love Polish: Pretty & Polished Chicks in the Henhouse

Hejka :)
Dziś będą zachwyty, lojalnie uprzedam :D Chodzi o kolejny świetny lakier, który mogłam przetestować dzięki Live Love Polish :) 
Pretty & Polished Chicks in the Henhouse ma według mnie same zalety :) Zaczynając na super nazwie :D poprzez wygląd, na świetnej aplikacji kończąc. 
Lakier to mleczna biała baza, a w niej kolorowy brokat w różnych rozmiarach i kształtach. Znajdziemy tu duże żółte kółka, duże szare hexy, mniejsze hexy - żółte i jasnofioletowe oraz najdrobniejszy brokat w trochę ciemniejszym odcieniu fioletu :) Baza jest mleczna, lekko transparentna, więc daje efekt delikatny, nie razi po oczach jak typowa biel, ale mimo to wygląda na dłoniach czysto i ciekawie. Do tego nieprzesadzona ilość brokatu w oryginalnej kolorystyce - dla mnie połączenie idealne, uwielbiam lakiery tego typu :)
No i aplikacja, lakier bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jak na taki typ maluje się nim świetnie, bezproblemowo. Nie trzeba przykładać nie wiadomo jakiej uwagi do rozmieszczania brokatu, baza się nakłada gładko, nie glucieje, nie zastyga. Jeśli chodzi o krycie to zalezy od grubości warstw - 2 lub 3. Ja wolę zawsze cieńsze, więc u mnie widzicie trzy warstwy plus dwie warstwy top coatu, żeby było gładko.
Bardzo podoba mi się pędzelek - nie jest za długi, ani za wąski i szeroki, normalnie prosto przycięty. Do tego wspaniale elastyczny. Wysychanie w porządku, ale i tak warstwa topu jest konieczna, żeby lakier nabrał właściwego wyglądu. Nosiłam go kilka dni i nie było żadnych odprysków, gdyby nie paskudnie pękający SH Insta Dri (na wszystkich lakierach), chętnie nosilabym go nadal :)
Małym minusem może być cena - 9,5 dolara, ale uważam, że za 15 ml tak ładnego (to kwestia gustu) i dobrej jakości lakieru typu indie, to znowu nie tak dużo. 
Tutaj możecie zobaczyć inne lakiery tej marki :)

Ciekawa jestem czy ten "cudak" przypadnie wam do gustu :)







Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 28 października 2014

Live Love Polish: LVX Porcelaine

Hej :)
Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam niemal białe, porcelanowe, kremowe, jasne lakiery :) Poza tym, że są idealne pod zdobienia oczywiście, to ja po prostu lubię je nosić solo, świetnie się w nich czuję, paznokcie wyglądają jakoś tak zgrabniej i uroczo. Nawet czystą biel, którą aplikuję specjalnie pod zdobienie zawsze najpierw noszę solo przynajmniej dzień :) A wydaje mi się, że jeszcze jakiś czas temu była uważana za kiczowatą w pewnym sensie. Choć ja akurat uważam, że biały lakier na paznokciach mógł taką opinię zyskać przez niechlujne malowanie na paznokciach gdzie każdy jest z innej parafii itd. No, to się tyczy wszystkich kolorów, aczkolwiek jakoś biel i czerń razi mnie osobiście chyba bardziej. Ale dobra, przechodzimy do lakieru i od razu uprzedzam - zachwytów nad nim :D
Po pierwsze wspomniany kolor - LVX Porcelaine to biel z dosłownie kropelką beżu i szarości. Określenie porcelany idealnie tu pasuje. Jest wyrazisty, (nie transparentny), ale lekko stonowany, wygląda subtelniej od czystej bieli. Genialny. 
Po drugie aplikacja. Chyba większość lakieromaniaczek wie, jak tego typu odcienie potrafią być trudne w nakładaniu. Ten mnie  pozytywnie zaskoczył. Z jednej strony bardzo dobrze napigmentowany, podbity bielą, a z drugiej nie jest gęsty i zbytnio kredowy. Maluje się nim przyjemnie, radziłabym tylko uważać żeby warstwy nie były zbyt cienkie, bo wtedy pędzelek może zostawiać takie drobne ślady. Ale przy normalnych warstwach jest super, nie smuży ani nic. Oczywiście, że są łatwiejsze lakiery, ale raczej nie w tej kolorystyce. U mnie dwie warstwy na bazie, za to bez top coatu, jak widać smug nie ma, krycie super, połysk dobry i do tego szybko schnie :) Pędzelek ani cienki, ani szeroki. Korek jest zdejmowany, tzn nie tak jak w większości, że trzeba się siłować, tu sam się ściąga podczas odkręcania i mamy zwykłą, prążkowaną nakrętkę - taki bajer, z którym do tej pory się nie spotkałam :)

Ogólnie nie przypominam sobie, żebym miała lepszej jakości lakier w kategorii białych i prawie białych :) No i odcień zdecydowanie trafił w mój gust :)
Lakiery tej marki, której ja w ogóle wcześniej nie znałam, można znaleźć tutaj :) Przypominam jeszcze o kodzie COLORFOREVER obowiązującym w całym sklepie Live Love Polish :)








Produkt został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

piątek, 18 lipca 2014

Paola 26

Czyli nic innego jak biały marmurek znany chyba wszystkim lakieromaniaczkom :D W porę się z nim obudziłam co? ;) Nazwa może nie wszystkim znana (mi też nie była), ale z naklejki dowiadujemy się, że jest to produkcja Lemax, czyli wszystko jasne. Pojemność 9 ml, cena bodajże 3 zł z czymś, kupiony w ... markecie :)
Lekko transparentna biel z czarnym drobnym maczkiem. Brokat nie jest chropowaty, lakier jest gładki, nawet błyszczy, choć tafla to to oczywiście nie jest. Nie dawałam jednak topu, bo trochę tłumi drobinki. Wygodny pędzelek, przyjemna aplikacja, łatwo się zmywa. Krycie - na zdjęciach widzicie cztery, ale naprawdę cienkie warstwy, więc trzy normalne, a na krótkich paznokciach nawet i dwie grubsze mogą dać radę. Sposób malowania ma tu duże znaczenie, bo krycie zależy też od ilości drobinek, które nanosimy na paznokieć. Schnie szybko, więc nie była to dla mnie żadna katorga :) A efekt - dla mnie super! polubiliśmy się i już rozumiem jego sławę :) Z daleka wygląda jak taka delikatna szarość. No i chyba tyle, bo co tu pisać o lakierze, który większość zna :)

 









sobota, 26 kwietnia 2014

Colour Alike Biała Fabryka 470

Hej :) 
O tym lakierze wspominałam w tym poście, użyłam go wtedy jako bazę pod piasek. Tym razem pełne mani z jego użyciem i recenzja :)
Od razu mogę napisać, że bardzo podoba mi się i nazwa i sam kolor... a kolor to jest ciekawy do opisania - mleczny, kość słoniowa, złamana biel z nutą beżu... podobny do słynnej porcelanki Orly, ale jednak inny :) Nie ma w sobie różowych tonów, ale widzę, że pewnie w zależności od monitora, u was czasem tak wygląda. W butelce można dostrzec minimalny shimmer, ale trzeba się moocno wpatrywać, a na paznokciach nie widać go dosłownie wcale.
Nie jest kredowy, podbity bielą, ale nie kryje źle - u mnie widzicie trzy cienkie warstwy bez topu. Warstwy malowałam "na raty" więc trudno mi dokładnie określić czas schnięcia, ale chyba taki przeciętny. Maluje się przyjemnie, może trochę smużyć w trakcie, ale potem już wygląda ładnie. No i chyba tyle, nie ma się tu nad czym rozwodzić :D
Ps. nie ma zdjęcia w słońcu, ale znajdzie się takie w następnym poście :)











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...