Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koralowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koralowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Orly Window Shopping

Cześć :)
Kolejny piękny lakier dziś :) Tym razem to neon, a więc coś co uwielbiam! zwłaszcza, że te w odcieniach czerwoności są bardzo w moim typie :) Ten w butelce wygląda po prostu różowo, ale niech was to nie zmyli, bo na paznokciach zmienia kolor! Tak naprawdę jest czerwono-różowy, niby można go i określić koralowym, albo może lepiej neonową sztuczną malinką? :D Pewnie wiele z was ucieszy fakt (mnie w sumie też, bo takiego mi brakowało w kolekcji), że nie ma tu pomarańczowych tonów. Razi dość konkretnie, no świetny jest!
Aplikacja zaskakuje bardzo pozytywnie! Już pierwsza warstwa nakłada się równomiernie i dość kryjąco, choć po wyschnięciu lakier zmienia się w delikatną satynę i wtedy można dostrzec gdzieniegdzie prześwity, dlatego z drugą warstwą jest już idealnie. Nie wiem czemu na niektórych zdjęciach wyszły lekko prześwitujące końce, bo na żywo tego nie było. To satynowe/plastikowe wykończenie nie jest moim specjalnie ulubionym (no, zależy od konkretnego lakieru), więc ja dołożyłam top :)
Jak wam się podoba? :)







Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

środa, 28 października 2015

Orly Fireball

Kolej na Fireball z letniej kolekcji. Jak tylko go zobaczyłam serducho zabiło mocniej, bo wszelkie wariacje na temat neonowej czerwieni są dla mnie niesamowite. Może pamiętacie jak zachwycałam się Rose Among Thorns :) Potem mą radość zmącił drobny różowy shimmer/pyłek, który w butelce jest całkiem dobrze widoczny. Podobny był już w wielu lakierach Orly i mi nie przeszkadzał, ba! nawet podobał. Ale tu? według mnie całkowicie zbędny. Miałam tylko nadzieję, że na paznokciach nie będzie zbytnio widoczny... i na szczęście nie jest! :) Oczywiście, że przez niego lakier wygląda mimo wszystko inaczej, ale nie przeszkadza mi, bo jest naprawdę delikatny, uff... :) A sam kolor - genialny! Neonowa czerwień, koralowa, uwielbiam. Co ciekawe, malowałam tym lakierem i sobie i komuś i odcień na różnych skórach może się zmieniać - u siebie widziałam więcej różowych tonów, a u kogoś pomarańczowych. Zmienia się też w zależności od światła, taki urok koralowych lakierów, które właśnie są mieszanką zarówno różu, pomarańczu jak i czerwieni :)
Aplikacja cudowna, ten ma rzadszą, bardziej żelową konsystencję i pięknie sunie po płytce :) no, poza mega upałami, wtedy był trudniejszy, ale to wiadomo. Co do krycia to według mnie optymalne są dwie warstwy (ewentualnie trzy jeśli malujecie bardzo cienko). Na żywo, bo na zdjęciach ma tendencję do pokazywania prześwitujących końcówek :/ Dlatego do zdjęć dołożyłam trzecią warstwę, która w moim przypadku nie była konieczna do noszenia. Wysycha do satynowego wykończenia, widzicie je na kilku pierwszych zdjęciach, później są już z topem :) 
To z pewnością jest i będzie jeden z moich ulubieńców Orly, ale i lakierów ogólnie :)










Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 13 października 2015

Orly Freestyle

Cześć :)
Tym pięknym lakierem zaczynam przedstawianie jesiennej kolekcji Orly - In The Mix :) Kolekcja skomponowana świetnie (jak dla mnie kolejny raz!), bo mamy tu trzy bardziej stonowane kolory: niebieski, granat, fiolet oraz trzy kolorowe i wesołe: koral, róż i wielokolorową mieszankę brokatu :)
Dziś Freestyle, który totalnie mnie oczarował! Będą zachwyty :D Niby koralowych lakierów mi nie brakuje, ale ten jest jeszcze inny od wszystkich :) 
Przede wszystkim jest bardzo zmienny i nieokreślony. Kolor czasem bardziej różowy, czasem bardziej pomarańczowy. Raz bardzo intensywny, niemalże neonowy, a za chwilę w innym świetle już znacznie delikatniejszy, dlatego mimo wszystko nie kwalifikuję go jednoznacznie jako neon. Na zdjęciach wyszedł dość dobrze, oczywiście biorąc pod uwagę tę jego zmienność :) Wydaje mi się, że to też lakier, który będzie się nieco różnił na danym odcieniu skóry. Ja muszę (nieskromnie) powiedzieć, że do mojej chyba się wpasował idealnie, bo nie mogłam się napatrzeć na własne paznokcie :D Dawno mnie tak zwykły kremowy lakier nie zachwycił.
I jeszcze strona techniczna, której również nie mam nic do zarzucenia. Ciekawa formuła, jakby kremowo-galaretkowata, ale dobrze kryjąca. Dwie warstwy, które widzicie na zdjęciach są idealne. Bez topu, wysycha w sumie do ciekawej postaci, bo nie jest to na pewno satyna, połysk niby jest spory, ale jednak taki troszkę inny, może zobaczycie to na zdjęciach, bo trudno to opisać :) Aplikacja w porządku, nie jest trudnym lakierem, aczkolwiek szybko zasycha w trakcie malowania, dlatego nie można się z tym zanadto bawić. Czas schnięcia przeciętny.
Czy ktoś go uwielbia tak jak ja? :D












Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 30 czerwca 2015

Bourjois La Laque - Flambant Rose

Hej hej :)
Jakiś czas temu marka Bourjois wprowadziła nową serię lakierów - La Laque. Już na pierwszy rzut oka wyróżniają się od innych lakierów, wszystko za sprawą nietypowej trójkątnej buteleczki :) Ja raczej nie zwracam większej uwagi na takie rzeczy, bo ważniejsza jest dla mnie zawartość, ale muszę przyznać, że ta jest bajerancka :D Wyglądają ciekawie, fajnie się je przechowuje i wbrew obawom taki korek naprawdę nieźle mi się trzyma w dłoni podczas malowania :)
Producent opisuje, że lakiery z tej serii charakteryzują się przede wszystkim wysoką pigmentacją - kryciem po pierwszej warstwie, szklistym połyskiem i wygodnym pędzelkiem. I póki co ze wszystkim się zgadzam :) Kolekcja zawiera 12 dość klasycznych, ale naprawdę pięknych kolorów. Na końcu możecie zobaczyć moją szóstkę :)
Dziś przedstawiam recenzję odcienia Flambant Rose. Według Bourjois to "intensywny róż z nutką czerwieni". W zasadzie mogę się zgodzić :) To soczysty, nieco koralowy róż, faktycznie wpadający delikatnie w czerwień, choć właśnie na zdjęciach mam wrażenie, że tej czerwieni wychodzi trochę za dużo. Formuła rzeczywiście niesamowicie bogata w pigment, cudnie kremowa. Na zdjęciach może wyglądać bardziej żelkowo, ale to taka zmyłka zrobiona przez mega połysk. Naprawdę błyszczy tak, że trudno zrobić zdjęcia, wszystko się w nim odbija! :D Idealne krycie już po jednej warstwie, choć u mnie są i tak dwie, bo jakoś z jedną zawszę czuję się "zbyt lekko" ;) Pędzelek wg producenta jest zaokrąglony - tu nie do końca się zgodzę, bo nie jest typowo półokrągły, ale mimo to jest dobrze zrobiony i starannie przycięty. Na pierwszy rzut oka wąski, ale jest elastyczny i pięknie się "rozkłada" pod naciskiem, więc można go dopasować do płytki paznokcia. Kolejne dwa przydatne bajery - rowki w pędzelku, dzięki którym lakier nie spływa zbyt szybko w za dużej ilości na włosie i charakterystyczny "klik" zakrętki, który upewnia nas, że lakier jest dobrze zakręcony, no i wygląda w porządku - nie cierpię zakrętek, które nie zgrywają się z butelką. Dość szybko wysycha. Jeśli chodzi o trwałość, to po kilku dniach połysk się trochę zmniejsza, a końce są przytarte, ale odprysków brak, więc jak na moje paznokcie w sumie nieźle, ale bez jakichś rewelacji. Świetna pigmentacja daje o sobie też znać przy zmywaniu, kolor lubi się rozchodzić po palcach, więc nie polecam nadmiernego maziania. Na szczęście nie farbuje skóry, nie wżera się, więc nie ma problemu ze zmyciem.
Jak widać spisuje się bardzo dobrze, malowanie jest przyjemnością, a i efekt na paznokciach zachwyca. Cena nie jest niska - sugerowana wynosi 31,99 zł za 10 ml lakieru, ale według mnie wyróżnia się jakością.

Skusiłyście się już na któryś? :) albo które kolory wpadły wam w oko? :)

 




Kolory od lewej na poniższym zdjęciu:
7 Lycheers
1 White Spirit
5 Are You Reddy?
4 Flambant Rose
6 Fuchsiao Bella
10 Beach Violet






Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 31 marca 2015

Orly Passion Fruit

Neon time! :)
Passion Fruit to neonowy... w butelce róż :D na paznokciach różo-koral. Nawet na zdjęciach widać różnicę odcieni między butelką, a paznokciami. Skąd takie czary? ano stąd, że to żelkowy neon i kolor będzie się delikatnie zmieniał w zależności od krycia, ilości warstw. Mam trochę neonów, ale nic takiego samego :) Że mi się ogromnie podoba chyba pisać nie muszę...?
Aplikacja taka sama jak przy Orange Punch, który też jest neonowym żelkiem. Bardzo przyjemna, bezproblemowa, a jedynym minusem może być krycie. U mnie widzicie trzy warstwy bez topu, końce mogą być delikatnie widoczne, ale to też zależy od grubości warstw. Wysycha na delikatną satynę. 
Cudny prawda? :)





Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

poniedziałek, 30 marca 2015

Orly Lola

Słodka nazwa, słodki kolor :D
Zazwyczaj określenia koralowego używam opisując czerwienie... ale tutaj też bardzo pasuje. Bo Lola to ciepły, nieco koralowy róż :) Nie wiem jak wyjdzie na waszych monitorach, mam nadzieję, że róż się nie pogubił, u mnie niby jest w miarę w porządku oddany, choć na żywo na paznokciach zachwycał mnie jeszcze bardziej. Świetny kolor, taki wesoły i soczysty, trochę arbuzowy :) Jest intensywny, ale nie razi, idealny na lato i bardzo w moim typie jako lakier do pedicure, na pewno niedługo wyląduje na stopach :)
Formuła typowo kremowa, maluje się nim fantastycznie. Na paznokciach wygląda nieco pastelowo, jakby zawierał w sobie trochę bieli, ale już w aplikacji nie jest to odczuwalne :) Dwie warstwy na zdjęciach, bez topu, bo ma ładny połysk :) 
Ostatnie zdjęcie w słońcu.





Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Live Love Polish: UNT Key To Success

Hej :)
Pokazywałam już kilka lakierów UNT, mam jeszcze trzy kolejne, ale chyba ten będzie faworytem :D Może dlatego, że dawno takiego odcienia nie nosiłam i zatęskniłam, a może po prostu dlatego, że uwielbiam wszelkie możliwe odcienie czerwieni ;)
UNT Key To Success to prześliczny koralowy lakier. Taka mieszanka jaśniejszej czerwieni z odrobiną różu, pomarańczu. Soczysty, widoczny, ale nie przesadnie jaskrawy. Kolor jest dobrze oddany na zdjęciach,  zwłaszcza na drugim. Jedynie mam wrażenie, że na żywo jest ciut jaśniejszy, minimalnie rozbielony, bardziej tak jak na zdjęciach wyszła butelka :) Przypomina mi nieco mojego ulubieńca Orly Teeny Bikini, choć są inne. No dla mnie jest cudny, świetnie mi się go nosiło :)
Aplikacja również rewelacja, pod tym względem jest najbliższy The Frog Prince. Bardzo przyjemna kremowa formuła, maluje się jak po maśle. Jedna warstwa wygląda bardzo dobrze, nie ma smug, ale końce delikatnie prześwitują. Po dwóch warstwach jest już perfekt :) Właśnie dwie warstwy bez topu widzicie na zdjęciach, z tym, że nie wiem czemu, ale na zdjęciach wychodzi bardziej transparentny i zarazem ciemniejszy, o czym już wspominałam. Schnie fajnie i ma ładny połysk, więc top można sobie darować, choć jak ktoś lubi to też nie zaszkodzi ;)
Do kupienia na Live Love Polish :) Przypominam o kodzie zniżkowym COLORFOREVER :)

 





Lakier został mi wysłany do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Live Love Polish: Color Club East Austin

Hej :)
W ostatnim czasie pokazywałam sporo neonów, a ten póki co ostatni, paradoksalnie okazał się chyba najulubieńszym :) Wszystkie poprzednie mi się podobały, dobrze nosiły, bo neony bardzo lubię, ale ten ma to coś i w moim rankingu wysuwa się chyba na prowadzenie :D Mowa o Color Club East Austin czyli neonie w kolorze pomarańczowym z nutami różu, dość jasnym. Można go chyba nazwać brzoskwiniowym neonem. W jasnym świetle czasami wydaje się delikatniejszy, ale czasem robi się bardziej pomarańczowy i potrafi też nieźle razić, potrafi :) Cudny jest, ciekawy, oryginalny i myślę, że to must have dla wielbicielek żarówiastych lakierów :)
Aplikacja wydaje mi się w porządku, trudniejsza od zwykłego kremu, ale dla mnie nie była problemowa. Dwie warstwy ładnie pokryły płytkę, bez smug. Nie wysycha na satynę, raczej na błysk, ale nie taką 100% taflę - początkowe zdjęcia z bliska bez top coatu, pozostałe już z topem. 
Znajdziecie go na Live Love Polish :) przypominam o kodzie COLORFOREVER dającym 10% zniżki na zakupy! :)









Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

piątek, 6 grudnia 2013

Cukierkowy water marble manicure

Hej :) Dziś podwojona dawka cukru :D
Na różu pokazywanym wczoraj wykonałam wodne wzorki, używając właśnie jego i dodatkowo koralu od Catrice (wersja zdaje się nowsza, na pewno są dwie różne, bo obie mam :) ). Kolorystycznie oba lakiery mi osobiście bardzo pasują, jednak wybór był średni ze względu na ich właściwości. Catrice jest rzadszy, lejący - pięknie się rozpływał. Lovely natomiast ma w sobie trochę bieli i rozchodzić tak dobrze się nie chciał... No ale, jakoś tam wyszło i z efektu końcowego jestem zadowolona :)
A Wam podoba się?

Użyte lakiery:
Lovely Summer 2010 bez nr
Catrice - Meet Me At Coral Island
top













Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...