Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nude. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nude. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 maja 2017

Orly BB Creme (Barely Nude, Barely Taupe, Barely Blanc, Barely Blush)

Witam :)
Jedną z ostatnich nowości Orly jest mała seria - BB Creme. Są to lakiery transparentne w czterech różnych kolorach, które wg opisu producenta mają nadawać paznokciom zdrowy, promienny wygląd. Wygładzają, nawilżają płytkę paznokci oraz chronią ją przed promieniowaniem UV i wolnymi rodnikami. 
Odcienie mamy cztery, w butelkach dość wyraźnie się od siebie różnią, na paznokciach już mniej, ale to wszystko zależy od ilości warstw. Na moich zdjęciach są to dwie warstwy i może na nich nie ma jakichś mocnych różnic, ale ja osobiście na żywo widziałam to bardziej. Natomiast ostatnie zdjęcie z porównaniem bezpośrednim to trzy warstwy, właśnie po to, aby lepiej to pokazać. 
Jeśli chodzi o malowanie to jest w porządku. Co prawda konsystencja rzadka i trzeba uważać, żeby nie zalać skórek, ale nie smużą, ładnie się poziomują i przyzwoicie schną.
Ja co prawda baardzo rzadko chodzę w niepomalowanych na kolorowo paznokciach, ale zdecydowanie w takim wydaniu moje dłonie mi się bardziej podobają niż w zwykłej bezbarwnej odżywce, więc to w sumie fajny patent na takie okazje :) 
BB Creme można kupić oczywiście na stronie Orlybeauty w cenie 60zł.
Jeśli macie jakieś pytania to śmiało piszcie, bo być może o czymś zapomniałam napisać :)



No to zacznijmy po kolei:

Barely Blush (poniżej) - czyli taki delikatny, transparentny róż. Ładnie rozjaśnia płytkę, nadaje lekko różowy odcień płytce i dość wyraźnie w porównaniu z resztą zmienia odcień wolnego brzegu. Podobał mi się na moich paznokciach, ale osobiście uważam, że naj naj będzie wyglądał na króciutkich paznokciach.




Barely Blanc - mleczna, transparentna biel, która stała się moim faworytem z tej czwórki :) Pięknie rozjaśnia płytkę, lekko tuszuje wolny brzeg, a jednocześnie nie zmienia jego koloru. Paznokcie wyglądają w nim tak świeżo i schludnie :)



Barely Nude - nudziak, lekko żółtawo-brzoskwiniowy. Po zdjęciach promocyjnych podobał mi się najbardziej, ale teraz plasuje się za bielą. Obawiałam się, że optycznie zażółci płytkę, co byłoby niezbyt fajne, ale na szczęście nie. Najmniej ze wszystkich zmienia odcień paznokci, po prostu lekko je rozjaśnia, wyrównuje koloryt, wyglądają na pewno ładniej niż ze zwykłym bezbarwnym :)


Barely Taupe - szaro-beżowy odcień, zdecydowanie najmniej trafiony. Uwielbiam takie kolory, ale w wersji kryjącej. Ten jest półtransparentny i wygląda to nieciekawie. Jest widoczny najbardziej i wg mnie zamiast upiększać to moje paznokcie wyglądają w nim po prostu brzydko. No ale może komuś by bardziej pasował. 







Lakiery zostały wysłane mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

czwartek, 23 marca 2017

Wibo Wow Granite Sand 5

Która z nas nie zna sytuacji: "za chwilę muszę wyjść z domu a paznokcie gołe" ? Oj, ja znam, a do tego wyjście z niepomalowanymi paznokciami to dla mnie ostateczność :D Aby tego uniknąć w głowie nastaje burza mózgów, czym tu na szybko pomalować? Dziś o idealnym lakierze w takiej sytuacji :) Właśnie dlatego wyciągnęłam tego "staruszka", który już w sprzedaży dostępny nie jest. Moda na piaski przycichła, ale ja nadal je lubię. 
Ten jest dość jasnym nude (możliwe, że na zdjęciu wyszedł ciut ciemniej)
z odrobinką brzoskwiniowego tonu, dodatkowo ma pomarańczowe i brązowe drobinki. Bardzo pasuje mi ten odcień, jest śliczny i zupełnie nie wiem czemu nigdy wcześniej nim nie malowałam :) Nie rzuca się w oczy, ale mimo to wygląda ciekawie. Trochę jak... bułka tarta? :D
No i jest ekspresowy! Zarzuciłam dwie warstwy na gołe paznokcie, bez bazy. Schnie błyskawicznie do ładnego, suchego piasku, u mnie efekt był "drobny", czyli taki jak lubię, nie jakieś kluchy. Do tego bezproblemowo doczyszcza się ze skórek i wokół nich jeśli zdarzy się nam coś zalać. Nie trzeba się zbytnio martwić, że zrobimy jakiś ślad zanim lakier do końca wyschnie, a nawet jeśli już to na pewno widać to mniej niż na gładkim lakierze :)
Dla mnie super :) A wy macie swoich ulubieńców ekspresowych? :)

 

 






 

wtorek, 14 marca 2017

Golden Rose Prodigy Gel 03

Cześć :)
Zestaw Prodigy Gel miałam już okazję wam wcześniej przedstawiać, pokazywałam piękny kolor i pisałam o topie. Miałam nadzieję, że top będzie tym moim niekurczącym ideałem, ale niestety tak się nie stało. Z czasem zaczął gęstnieć (jak wszystkie inne zresztą) i właśnie kurczyć. Nie za każdym razem, ale jednak. Teraz świeża butelka znowu kurczy mniej, rzadziej, ogólnie lubię używać tego topu, choć musiałam zaakceptować ten jeden minus :) Co się jeszcze zmieniło od tamtej pory? Teraz nie ma konieczności kupowania zestawu, można nabyć sam lakier kolorowy, co jest dobrą opcją kiedy się już top posiada, lub po prostu go nie chcemy :) Fajnie, że GR bierze pod uwagę takie sugestie.
No ale przejdźmy do koloru... Kolejny nudziak :D Jak zobaczyłam butelki to pomyślałam, że ten i pokazywany już Ice Color 107 są niemal identyczne, ale tak nie jest. Tamten w porównaniu do tego jest ciemniejszy, cieplejszy, mniej różowy. Ten jest takim delikatnym brązowo-różowym nude, aczkolwiek nadal ciemniejszym od mojej skóry.
Aplikacja nie sprawia problemów. Formuła kremowo-żelowa, przy pierwszej warstwie wydaje się rzadsza, a przy drugiej jakby gęściejsza, dlatego dobrze jest nie nabrać zbyt mało lakieru, tylko od razu sprawnie rozprowadzić odpowiednią ilość. Wtedy lakier się ładnie sam poziomuje i nie smuży. Dziś pokazuję wam dwie warstwy solo, bez topu - jak widać połysk i tak jest super. Żelowy top z tego duetu został użyty za to TUTAJ i jeszcze będzie pokazany z  innym kolorem wkrótce.





Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.





poniedziałek, 13 marca 2017

Golden Rose Ice Color 104

Hej :)
Kolejny nudziak, tym razem różowo-beżowy, jasny i bardzo delikatny :) Wygląda na dłoniach niesamowicie schludnie, czysto i lekko, a przy tym nie rzuca się w oczy. W tym przypadku wydaje mi się, że będzie pasował do większości odcieni skóry. Podobał mi się też efekt po jednej warstwie tego lakieru (nie smużył) - półtransparentna wersja może świetnie wyglądać na takich króciuteńkich paznokciach :)
Podobnie jak poprzednicy z tej serii (107 i 119) nie jest kredowy i maluje się nim bardzo przyjemnie, a jednocześnie dobrze kryje, bo wystarczą dwie warstwy. Co prawda na zdjęciach minimalnie widać końcówki, ale na żywo było naprawdę ok. Lakier ma bardzo ładny połysk, u mnie bez topu :)

No ja jestem zauroczona <3






Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

środa, 8 marca 2017

Golden Rose Color Expert 05

Hej :)
Mój ostatni golden box zawiera głównie lakiery w nudziakowych klimatach, a dziś pokażę taki, który sama kupiłam już chwilę temu :) A że malowałam nim akurat niedawno zawieruszył się gdzieś do boxowego foto :D
Był czas, że dość intensywnie szukałam swojego "manekinowego" odcienia, którego znalezienie nie jest takie łatwe, ale z tym odcieniem trafiłam akurat dość dobrze. Wiadomo, lakier raczej nigdy nie będzie odpowiadał kolorowi skóry w 100%, ale ten bardzo pasuje moim dłoniom. To piękny odcień beżu, lekko żółty, czysty, rozbielony nie za bardzo, nie za mało. Choć osobiście kocham odcienie kremowe, pastelowe i jaśniejsze od skóry - to ten również trafia do moich ulubieńców <3 Wydaje mi się, że nie będzie dobrze wyglądał na bardziej różowej cerze - bo widziałam to na swojej zaróżowionej od gorącej wody ręce, podczas gdy druga miała normalny kolor - no tak jakby to był różny lakier na paznokciach...
Tak jak wspomniałam, w tym odcieniu jest trochę więcej bieli niż np. w niedawno pokazywanych Ice Color, przez co maluje się ciut gorzej, ale też trudno mi to do końca ocenić, bo trafiłam na felerny pędzelek :/ Do pełnego krycia wystarczyły mi dwie warstwy, więc tu bez zmian :) Tak więc, jak na nude i to z zepsutym pędzelkiem to nadal świetny wynik! Przy starannym malowaniu nie smuży i w miarę dobrze się poziomuje. U mnie na zdjęciach dwie warstwy z topem, choć bez niego także nieźle wygląda i błyszczy. Za tę cenę kilku złotych to naprawdę rewelacja, a wiadomo, że o dobre cieliste lakiery trudno :)

A wy macie swoich ulubieńców w tej kategorii? :)




piątek, 3 marca 2017

Golden Rose Ice Color 107

Hej :)
Tym razem kolejny maluszek i znowu w szeroko pojętym kolorze nude, a jednak całkiem inny :) Tutaj mamy ciemniejszy ciepły beż, taki trochę karmelowy. Na zdjęciach (w zależności od monitora) może się wydawać, że zlewa się z kolorem mojej skóry (bladej zimą), jednak na żywo jest ciemniejszy i jakby bardziej pomarańczowy. Jest zupełnie kremowy i nie jest podbity bielą jak pastele, dlatego wygląda lekko i nie rzuca się w oczy, a jednak robi "look" :)
Technicznie sprawa wygląda zupełnie jak w poprzedniku z tej serii - pierwsza warstwa dość transparentna, druga idealnie wykańcza manicure :) Maluje się bezproblemowo, no i super błyszczy. Na zdjęciach dwie warstwy bez topu. 
Lubicie takie nudziaki? :)




Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 16 lutego 2016

Eveline MiniMax 929

Tak jak obiecałam - kilka słów o lakierze, który był bazą ostatniego zdobienia :) Jest to śliczny nudziak, a właściwie różo-brzoskwinio-nudziak :D Jasny, delikatny, idealnie wyważony :) Wydaje mi się, że może pasować wielu odcieniom skóry, bo nie jest ani zbyt beżowy, ani zbyt żółty, nie jest też typową brzoskwinią, która z tego co wiem, u wielu robi efekt "brudnej skóry". 
Pozytywnie zaskoczona jestem formułą tego lakieru! Idealnie pośrodku - nie jest wodnisty, transparentny, ani też przesadnie kredowy i gęsty. Dzięki temu dobrze kryje, ale malowanie nie jest męczące, jak dla mnie to nawet nie smuży :) Ze względu na niedużą butelkę (5ml) włosie pędzelka jest krótkie, ale dość szerokie, przycięte na półokrągło. Może zostawiać niewielkie ślady, jeśli przyciskamy za mocno, ale ogólnie to naprawdę super się tym lakierem maluje, biorąc pod uwagę kolor :) Na zdjęciach dwie warstwy, bez topu, połysk jak widać przyzwoity :)
Kolor ten był dostępny w Rossmannie, ale od jakiegoś czasu go nie widuję, nie mam pojęcia czy jeszcze wróci. Ale jeśli byście były zainteresowane, to ja swój egzemplarz znalazłam w... Carrefourze :) cena jakoś koło 6 zł :)




poniedziałek, 25 maja 2015

Orly Frosting

No, to jest lakier z idealnie dobraną nazwą! :) i do tego jeszcze dopasowany do nazwy i stylu kolekcji (Sugar High) :)
Czyż nie wygląda jak lukier? :) Orly Frosting to jasna baza w kolorze kremowym, białawym z innymi tonami, doskonale tu pasują takie smakowite określenia jak kolor budyniowy czy waniliowy :) A w bazie pływa mnóstwo złotego shimmeru, który nie znika na paznokciach. Jest widoczny, choć w zależności od oświetlenia raz bardziej, a raz mniej. Nie jest zbyt nachalny, według mnie idealnie pasuje do bazy :) Ten shimmer to ja bym określiła nawet zmielonymi flejksami, głównie przez jego "strukturę". Wiecie, po wyschnięciu lakier nie jest idealnie gładki jak krem, można wyczuć te cząsteczki, no i przy zmywaniu również jest trudniejszy od przeciętnych shimmerów.
Aplikacja nie sprawiała mi problemów, lakier rozprowadzał się ładnie i bez smug. Krycie średnie, na pewno nie wystarczyły mi dwie warstwy (jak czytałam w wielu recenzjach), ale trzy (jak na zdjęciach) były już w porządku :) Nie mało, ale też jak na taki kolor - nie tak dużo. Schnięcie dość nietypowe, najpierw lakier dość długo pozostaje lepki (chyba przez te drobinki?), ale jak już zaschnie robi się taki twardy i nie ma obaw o popsucie. Jak już napisałam, nie jest bardzo błyszczący (no, drobinki błyszczą, ale mam na myśli taflę), więc na pewno z topem będzie wyglądał jeszcze lepiej. Ja nie dałam topu do zdjęć, bo i tak miałam w planie zdobienie :) Trwałość u mnie super, nosiłam go z tydzień i wyglądał świetnie ;)
Ciekawy i oryginalny delikates, to lubię! :) Zrobiłam sporo zdjęć w różnych warunkach, żeby można było zobaczyć jak się zmienia :)
Do kupienia oczywiście na Orly Beauty :)













Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

środa, 26 listopada 2014

Porównanie jasnych nude

Hej :) 
Ostatnio pokazywałam trochę nudziaków, więc myślę, że takie porównanie się przyda :) W zasadzie to nie nude, a różne jasne odcienie "prawie białych" lakierów. Musimy wziąć pod uwagę, że na wzorniku mogą one wychodzić troszkę inaczej niż na paznokciach. To ciekawe, ale prawdziwe :D dowodem jest to, że mam na paznokciach LVX d'Orsay i przykładając paznokieć do wzornika okazuje się, że na paznokciach jest jaśniejszy.. Wynika to z różnych formuł, te bardziej kredowe z kolejnymi warstwami czasem jaśnieją, z kolei te bardziej przezroczyste wręcz odwrotnie, kolor buduje się z warstwami. Druga kwestia to oczywiście zdjęcia, lakiery na żywo są jaśniutkie i takie "czyste" :) a aparat średnio to oddaje. Ale ogólnie porównanie dość dobrze pokazuje różnice między nimi. Na samych brzegach wzornika znajduje się najzwyklejsza biel (My Secret). Ostatnie zdjęcie z fleszem. Wszystkie bez topu.

Od lewej:
Bell 601 - ten jeszcze nie pojawił się solo na moich paznokciach ani na blogu. W butelce bardzo przypominał mi LVX Porcelaine, ale jednak okazały się różne. Bell to taka cytrynowa biel, w porównaniu z pozostałymi wydaje się wręcz lekko zielonkawy. Nie jest bardzo podbity bielą, na paznokciach prawdopodobnie będzie wymagał trzech warstw.

LVX Porcelaine - najbardziej neutralny ze wszystkich, właściwie to lekko przybrudzona biel, bez żadnych wyraźnych nut kolorystycznych. Pasuje do wszystkiego, więc dla mnie to must have :)

Colour Alike Biała Fabryka - pokazywana już, jednak nie jestem zadowolona z tamtych zdjęć, bo wyszła za ciemno i beżowo. Tutaj podobnie, ale w sumie patrząc na ten wzornik to faktycznie taka jest :) a w butelce wydaje się jaśniejsza i bardziej mleczno-szara. Widocznie na paznokciach/wzorniku wychodzi trochę inaczej niż w butelce, ale i tak będę chciała spróbować zrobić jej jeszcze raz zdjęcia. 

Color Club Poetic Hues - najbardziej kredowy ze wszystkich. Co ciekawe nosząc go, miałam wrażenie, że jest bardziej żółty, ale w taki ciepły sposób. To zupełnie inny odcień żółci niż Bell 601.

LVX d'Orsay - na wzorniku wyszedł ciemniej niż na paznokciach, ale to chyba wynika z grubości warstw. Malując paznokcie zauważyłam, że z kolejnymi warstwami kolor się pogłębia, więc to może być kwestia tego :) tak jak pisałam od Poetic Hues jest bardziej brzoskwiniowo-beżowy.

Orly Pure Porcelain - właściwie to tu nie pasuje :D ale to popularny lakier więc pomyślałam, że będzie dobrym punktem odniesienia. Jak widać najciemniejszy ze wszystkich, odcień zdecydowanie bardziej różowy i szary. A dawniej słynna Porcelanka wydawała mi się taaaka delikatna ;)


I jak? macie swoje typy? :)




wtorek, 25 listopada 2014

Live Love Polish: LVX d'Orsay


Kolejny delikates :) Może się wydawać, że jest bardzo podobny do Poetic Hues od Color Club, który dopiero co pokazywałam. Ale jednak troszkę się różnią :)
Dzisiejszy LVX d'Orsay to jasny, delikatny nude z odrobiną brzoskwiniowych tonów. Od wspomnianego CC jest mniej żółty, a bardziej beżowy, jest też znacznie mniej kredowy, dzięki czemu efekt jest subtelniejszy i powiedziałabym, że naturalniejszy. Tak więc podobne lakiery, a nadają dłoniom jednak różny wygląd :)
To drugi lakier marki LVX, który testuję. Wcześniej byłam bardzo zadowolona z formuły w porcelanowym odcieniu. Ten wypadł niestety nieco gorzej, ale znowu nie jakoś strasznie. Przede wszystkim krycie jest słabsze - na zdjęciach widzicie trzy warstwy. Pierwsza warstwa robi prześwity, ale na szczęście kolejne dość dobrze je wyrównują - na tyle dobrze, że nie użyłam topu. Jak widać połysk też jest całkiem niezły. Wysycha raczej przeciętnie. Pędzelek średni jeśli chodzi o szerokość, za to jest dość krótki, ja akurat wolę właśnie krótsze niż przesadnie długie, bo lakier tak nie spływa :)
Jak wam się podoba? :)








Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 18 listopada 2014

Live Love Polish: Color Club Poetic Hues

Cześć :) 
Dziś mam do pokazania następny Color Club z Live Love Polish. Poetic Hues to kolejny jasny lakier w moim zbiorze lakierowym, ale zaznaczę, że jest inny od wszystkich tego typu :) To jasny, ciepły, żołtawy beż, mocno rozbielony. Inne z reguły są, albo bardziej białe, szarawe, mniej żółte, albo już bardziej nude/beżowe. 
Bardzo ciekawy lakier, a mało popularny chyba :) Dlatego polecam fankom "kremów", będzie świetny i solo i pod zdobienia.
Jak już napisałam, jest mocno rozbielony, kredowy, pastelowy, więc mniej więcej wiecie jakiej aplikacji się można spodziewać - nie jest najłatwiejsza, ale znowu nie ma tragedii. Może smużyć, ale po chwili sam się wystarczająco poziomuje. Ma dobre krycie i całkiem niezły połysk. Na zdjęciach widzicie dwie warstwy na bazie, bez top coatu :) Schnie niby w miarę dobrze, ale znowu zauważyłam, że przez jakiś czas jest podatny na uszkodzenia, więc jednak lepiej nałożyć top :)
Według mnie jest piękny :)

 









Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Golden Rose Matte Satin Nude 01

Hej :)
A tu nowość z serii Matte Satin, a dokładnie jeden z pięciu odcieni opisanych jako nude. Ten, który pokazuję to numer 01 czyli ładny beżyk, według mnie z niewielką domieszką różu. Wykończenie ciekawe - nie mat i nie błysk. Satyna, taka delikatna, subtelna, dla mnie trochę w typie lakierów "silk", na które jakiś czas temu powstała moda :) Lakier posiada mnóstwo maleńkich srebrnych drobinek. Całość efektu bardzo przypadła mi do gustu. Jako ciekawostkę dodam, że wcześniej próbowałam go na kawałku plastiku, który robi u mnie za wzornik :D iii wyglądał bardziej matowo, błysk był mniejszy. Zastanawiałam się z czego to wynika, ale nie wymyśliłam nic poza tym, że może to być kwestia innego wysychania na plastiku, a paznokciu, albo druga opcja - baza. Ja malowałam na bazie, może to ma znaczenie...? Przy kolejnym odcieniu pokombinuję i dam znać :)
Aplikacja wg mnie przyjemna, na pewno łatwiejsza od serii Matte. Pędzelek wąski, a formuła lakieru wydaje się jakby ciągnąca, mimo, że nie jest przesadnie gęsta sama w sobie. Taka nietypowa, chyba przez ten pyłek. W każdym razie nie sprawiała mi problemów, ale radzę dość dobrze wytrzeć pędzelek z lakieru. Jest tendencja do nabierania zbyt dużej ilości, a wtedy maluje się gorzej, drobinki, które na mokro przypominają nieco perłę (bez obaw, po wyschnięciu nic takiego nie ma :D ) nie układają się tak ładnie, mogą być widoczne pociągnięcia pędzla. Dlatego ja zdecydowanie polecam cieńsze warstwy, maluje się łatwiej i efekt jest zauważalnie lepszy. Już pierwsza warstwa ładnie kryje, ale dwie są takie idealne, w sam raz :) Tyle widzicie na zdjęciach, oczywiście bez topu :) Schnięcie w porządku, nie było problemu, ale czytałam, że niektórym nie chciał się utwardzić, myślę, że może to wynikać z kwestii grubości warstw.
Sugerowana cena tych lakierów to 7,90 zł.
Osobiście polubiłam tego cudaka, a przyjemna aplikacja dodatkowo przemawia "za" :) ciekawa jestem co wy myślicie o tym jak wygląda, a może też macie i podzielicie się wrażeniami? :)





Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...