Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flakies i folie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flakies i folie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Orly Million Dollar Views

Dziś rzut oka na ostatni lakier z jesiennej kolekcji Mulholland; najwyższa pora na zimowe kolory prawda? Million Dollar Views to złoto -nieco miedziane, nieco brązowawe, ale cały czas eleganckie i kolorystycznie dość stonowane. Kolor i jesienny i świąteczny i elegancki, także nada się na wiele okazji. Wykończenie określiłabym jako metaliczny, nieco frostowy shimmer. Jest błyszczący, a dodatkowym atutem są z pewnością większe płateczki w typie flakies. Jednak kiedy wrzuciłam go na paznokcie czegoś mi brakowało, dlatego oczywiście postanowiłam go zmodyfikować. Jak? Gąbką, a jakże. Takie lakiery kochają gąbkę i ten również jak dla mnie wyglądał po niej rewelacyjnie. Nabrał wyrazu, jakiejś takiej głębi, zresztą mam nadzieję że zauważycie różnicę na zdjęciach. Pierwsze zdjęcie malowany normalnie, 2 warstwy bez topu, a kolejne już z dodaną warstwą gąbkową i wykończony topem. Ostatnie w słońcu, błyszczy pięknie!
Aplikacja bezproblemowa, ładnie kryje mimo dość rzadkiej formuły, nic nie można mu właściwie zarzucić. 
Jak wam się podoba? Ja cieszę się, że odkryłam jego drugie, jeszcze lepsze oblicze.






 Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 18 października 2016

Orly Meet Me At Mulholland

Kolejny lakier w kolekcji, który przykuł moją uwagę to Meet Me At Mulholland (swoją drogą nazwy są świetne <3) :) No ale co się dziwić, ja uwielbiam takie "złożone" lakiery, a tu mamy kilka elementów. Baza jest półtransparentna, taka szarobura, w niej pływa mnóstwo miedzianych flejksów, a poza nimi tło stanowią mikro drobinki w kolorze złotym i fioletowym. Cały ten miks sprawia, że lakier w wydaniu solo najprościej można określić brązem, ale tak naprawdę nosząc go co chwilę dostrzega się jego nową wersję. Drobiny ożywiają całość i efekt wcale nie jest smutny, wręcz przeciwnie!  Bardzo jesienny i bardzo udany lakier :)
Można stosować go i solo i jako topper. Solo wystarczą trzy warstwy jak na moich zdjęciach, w przypadku bardzo cienkich warstw można dodać czwartą dla pogłębienia koloru, albo jeśli się ma mocno widoczny wolny brzeg. Na szczęście nie ma tendencji do grubego wyglądu, paznokcie nie robią bułkowate, więc można sobie na to pozwolić, nawet w przypadku malowania na koniec topem. A wysuszacz polecam, bo niestety, ale u mnie długo wysychał, no i zresztą ładniej wygląda wygładzony, choć bez nie jest chropowaty.
Jako topper może ciekawie wyglądać na wielu kolorach, ale polecam ciemniejsze z racji szarobrązowej bazy, która zmieni nam odcień lakieru pod spodem - ochładza go i przybrudza. Przygotowałam co nieco na wzorniku i tak od lewej są to:
lakier solo nałożony gąbką - otrzymujemy metaliczny złoto-miedziany efekt z odrobiną fioletu
lakier solo w ilości czterech warstw
jedna warstwa na Orly Mansion Lane
jedna warstwa na czerni
jedna warstwa śliwkowym fiolecie Nat Robbins Chianti
jedna warstwa na zgniłej zieleni Zoya Shawn

Samo malowanie jest zupełnie bezproblemowe, trwałość super, zmywanie dość trudne.

Co myślicie o tym jesiennym cudaku, któraś wersja wam szczególnie przypadła do gustu? :)






Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

poniedziałek, 21 marca 2016

Orly Trendy

Hej hej :)
Pewnie większość z was natknęła się już gdzieś w blogosferze na zdjęcia wiosennej kolekcji Melrose :) Jak zwykle kolory cudne, ja jestem (po raz kolejny zresztą) zachwycona doborem lakierów :) Nie ma tu żadnego, który by mi się nie podobał, ale oczywiście są i faworyci. Na pierwszy rzut oka najbardziej zachwyciły mnie Trendy i Vintage, ale to nie dziwota znając moje upodobania do neonów i pastelowych neonów ;) Zobaczymy czy w trakcie ich używania coś się w moim rankingu zmieni :D
Dlatego właśnie zaczynam od Trendy, a dodatkowo taki głos się pojawił pod zdjęciem kolekcji na Instagramie :) Jeśli, któregoś jesteście szczególnie ciekawe dajcie znać w komentarzach :) Trendy to różowo-brzoskwiniowy neon, dość pastelowy, z dodatkiem wielu małych srebrnych płateczków, coś jak zmielone flakies. Kolor cuuuudo i co najlepsze - jeszcze takiego nie miałam :D Najbliżej mu do Color Club East Austin, ale ten jest delikatniejszy i mniej pomarańczowy. Niestety uważam, że dodatek drobinek to niewypał. W butelce owszem wyglądają bardzo ładnie, ale na paznokciu praktycznie ich nie widać, tzn nie upiększają, a sprawiają niepotrzebne małe problemy. 
Jak jest z aplikacją? wcześniej czytałam, że dość tragiczna, ale ja na szczęście nie mam aż tak negatywnych wrażeń. Najpierw butelkę z lakierem porządnie zrolowałam, może to tak podziałało? O dziwo, lakier nie smużył zbytnio, malowało mi się dość dobrze, ale psują efekt, nie chcą się ładnie poziomować, podczas wysychania robią jakby kaszkę mannę :/ Próbowałam nakładać cieńsze i grubsze warstwy i w tym przypadku (wyjątkowo) wolałam dwie takie nieco grubsze niż trzy cieńsze. Ja na tej ręce zaczęłam od cieńszych, więc musiałam dać trzy - tyle na zdjęciach, ale bardziej byłam zadowolona właśnie z dwóch grubszych na prawej dłoni. Jakoś te płatki się wtedy ładniej z bazą układają. Ale i tak żeby jedobrze wygładzić musiałam dać aż dwie warstwy topu (Sally Hansen Diamond Flash). Zmywa się także niełatwo, może nie jak brokat, ale i tak jest uparty. Teraz rozumiecie dlaczego to dla mnie nietrafiony dodatek - wymagań wiele, a korzyści mało, jak już się męczymy, to mógłby być chociaż widoczny. Zresztą tak genialny kolor zostawiłabym po prostu bez niczego ;)
Jak widać lakier ideałem nie jest, ale mi ten kolor wynagradza wszystko, jest cudny :) Nie wiem jak wyjdzie na waszych ekranach, bo u mnie na komputerze mocny neon, a na telefonie prawie wcale, oszaleć z tym można :D









Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

środa, 9 marca 2016

Nfu Oh 54

Dziś będzie krótko, na temat i... pięknie :D
No bo jak tu się nie zachwycić takimi flejksami! :) Swego czasu jedne z najbardziej pożądanych lakierów w tej kategorii. Nr 54, który właśnie pokazuję, to flakies duochromowe, kolory zmieniają się od zieleni, poprzez turkus, niebieski, aż do niebieskiego wpadającego w fiolet. Odcieni jest naprawdę kilka, oczywiście na zdjęciach nie sposób tego idealnie oddać. W tych akurat lubię to, że płatki są nasycone kolorem, dość wyraziste. U mnie klasycznie - na warstwie czerni (My Secret), z topem. 
Pod względem technicznym nie ma się do czego przyczepić :) maluje się dobrze, flejksów jest dużo - na zdjęciach jedna normalna warstwa :)
Ja uwielbiam! a wy? :)









niedziela, 20 grudnia 2015

Orly 15 Minutes Of Fame

Czyli można powiedzieć czerwony braciszek ostatnio pokazywanego Frenemy :)
Czerwona, jeszcze bardziej żelkowa baza plus kolorowe flakies i brokat holograficzny. Czerwień jest jasna, wesoła, no dosłownie mega apetyczna galaretka z drobinkami <3 Ten mieni się chyba jeszcze bardziej kolorowo, w sztucznym świetle wygląda wręcz magicznie! Fajną zaletą jest to, że możemy go użyć jako toppera, super wzbogaci wszelkie róże, czerwienie, borda, fiolety...
Aplikacja jest hmm... nieco dziwna :) ta galaretka dość szybko zastyga w trakcie malowania, ale jednocześnie nie jest jakaś problematyczna, w sensie nie robią się dziury. Po dwóch warstwach krycie jest niezłe, ale jednak częściowo transparentne. Trzecia warstwa, jak na zdjęciach, jest wg mnie idealna :) Lakier wiele zyskuje na wyglądzie, a jednocześnie nadal wygląda żelkowo, bardzo lekko.
Na zdjęciach trudno uchwycić wszystkie jego dobroci... choć w butelce możecie zobaczyć częściowo ten bling :)
Na foto z topem :)
Zdjęcia można powiększać :)


  


Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię.

sobota, 19 grudnia 2015

Orly Frenemy

Cześć :)
Kolejny lakier ze świątecznej kolekcji Infamous, tym razem piękna czerń :) Baza jest czarna, ale dość transparentna, nie daje takiego mega mocnego efektu, ale to wręcz wskazane przy tych drobinkach :) a mamy tu zarówno wielokolorowe flakies, jak i srebrny brokat holograficzny - czyli w słońcu również mieni się na kolorowo :) Co za tym idzie, lakier ma dwa oblicza. Jedno w normalnym świetle, gdzie widać flejksy i równocześnie błyskający brokat, podobnie jak w słońcu, z tym że oczywiście w słońcu efekt jest dużo mocniejszy. Natomiast kiedy popatrzymy na lakier w zupełnym cieniu, pod światło jest on dużo bardziej szary, brokat wtedy wygląda po prostu srebrno :) Poza tym super wygląda w sztucznym świetle. Starałam się na zdjęciach pokazać jak wygląda w różnych ujęciach.
Co do aplikacji trudno mi się wypowiedzieć, bo po raz kolejny w tej kolekcji trafiłam na wadliwy pędzelek :/ tym razem malowanie było na tyle trudne, że po pierwszej warstwie malowałam jakimś innym pędzlem po starym topie i wtedy było ok. Baza jest żelkowa, do krycia jak na zdjęciach potrzebowałam trzech warstw. Schną raczej ok, choć ja użyłam topu. Co prawda lakier bez topu nie jest jakiś mocno chropowaty i wygląda nieźle, ale jednak z topem wygląda dużo lepiej, chyba jak każdy drobinkowy lakier :)

Jak wam się podoba ta lekko mroczna świąteczna propozycja? :)
 

 








Lakier otrzymałam od Orly Beauty, lecz nie wpływa to na moją opinię,

czwartek, 9 kwietnia 2015

Jelly sandwich manicure

Czyli nic innego jak lakierowa kanapka :D
Lubię layering, na blogu jest trochę takich mani, ale zazwyczaj były to proste połączenia, w sensie brokat na bazie i tym podobne. Tym razem jest to typowa wielowarstwowa kanapka :) Najlepiej w tej metodzie zdobienia sprawdzają się żelkowe lakiery, no i coś błyskającego. Zestawienie jednego i drugiego może dać zaskakujące i bardzo ciekawe połączenia. Ja zaczęłam od warstwy Ruby Pumps czyli drobnego iskrzącego czerwonego brokatu w rubinowej bazie. Potem nałożyłam warstwę bardzo przezroczystego fioletowego żelka z kolorowymi flakies, która całości nadała delikatnie inny odcień i oczywiście gdzieniegdzie mieniące się fioletowe flejksy :) Kolejnym krokiem jest warstwa bordowego żelka z czerwonym brokatem, ale tym razem w kształcie bardzo delikatnych, tzn krótkich nitek. To znacznie przyciemniło kanapkę. Na koniec warstwa złotych flejksów i top. Według mnie powstał fajny efekt, mi osobiście takie coś bardzo się podoba :) Oczywiście na zdjęciach nie ma szansy na dokładne uchwycenie wszystkiego naraz... Ale mam nadzieję, że można dostrzec choć trochę głębi tego mani i świecidełek przebijających się przez żelkowe bazy :) Musicie uwierzyć na słowo, że każdy element składowy był widoczny, łącznie z brokatem z pierwszej warstwy.

Użyłam:
China Glaze Ruby Pumps
Cult Nails Seduction
Debby Color Play 48
H&M New Moon






wtorek, 9 grudnia 2014

Live Love Polish: Color Club The Uptown nowa wersja! (new version)

Hej :)
Tak tak, nowa wersja znanego i lubianego The Uptown od CC! Sama byłam w niemałym szoku kiedy odpakowałam lakier z folii i spojrzałam na naklejkę... Poszperałam w necie i faktycznie, Color Club zmieniło formułę lakieru, stara wersja już nie będzie dostępna. Nie lubię takich sytuacji, pomijając już czy lakier zmieniono na gorsze czy lepsze, można przecież dać nową nazwę nowemu lakierowi :/ Na pewno kojarzycie starszą wersję - fioletowa żelkowa baza z flejksami zmieniającymi odcień pod różnymi kątami. Ja go znam tylko ze swatchy, ale widać, że to cudeńko :) Jaka jest nowa wersja? zupełnie inna. To ciemny fiolet, nie żelkowy, a kryjący. Już nie tak wibrujący, a bardziej stonowany. W nim mnóstwo drobinek - najpierw myślałam, że to glassfleck, ale jednak to bardziej... drobno zmielone flakies. Kolorystycznie by się zgadzało, wyglądają złoto-różowo, ale dopatrzymy się też zielonych przebłysków. Gdy schowamy dłoń w cień widać bardzo lekką duochromowość typową dla flejksów. Oczywiście w butelce efekt jest mocniejszy, zrobiłam zbliżenie, żeby było widać o co chodzi, choć na paznokciach tak jak napisałam jest to bardzo zminimalizowane. Lakier jest ciekawy, w zależności od światła czasem wydaje się taki trochę przybrudzony, jakby spłowiały, a czasem drobinki urzekają swoimi kolorami. Która wersja lepsza? trudno orzec. Starej wersji nie posiadam, (ale mam w podobnym typie Nfu Oh 51), na pewno jest efektowniejsza. Ale przecież, nie każdy lubi mocny efekt, więc i nowa wersja na pewno zyska fanów. Mi osobiście bardzo się podoba, choć szkoda, że nie wypróbuję wersji flejksowej.
To jeszcze kwestie techniczne. Lakier ma bardzo treściwą formułę, ale aplikuje się bez problemów. Na bazie wystarczy jedna warstwa :) ja dodałam jeszcze drugą bardzo cieniutką, bo zawsze wolę dwie warstwy. Schnie w miarę przeciętnie, choć może mieć tendencję do uszkodzeń. Ja nałożyłam top coat, bo uważam, że jest tu bardzo wskazany - drobinki są lekko chropowate, a po zatopowaniu dopiero ukazują swoje piękno. Lakier dość trudno się zmywa, no nie jak gruby glitter, ale na pewno gorzej niż zwykły shimmer czy glassfleck. Trzeba chwilę przytrzymać wacik, a potem jeszcze trochę potrzeć ;)
Przedostatnie zdjęcie zrobione z fleszem.

Znajdziecie go na Live Love Polish o tutaj :)

Co myślicie o lakierze i całej tej zamianie?










Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.



sobota, 3 maja 2014

Drugi franken - kolorowe flakies

Hej :)
Drugi po holo-mgiełce franken na blogu :) Znacie go już z tego pierścionka, więc nie będę się rozpisywać. Przepis również jest w tamtym poście, no powiedzmy wskazówki, bo mieszałam na oko, aż efekt był zadowalający.
Nałożyłam jedną grubszą warstwę flejksów, a na to oczywiście top :) później spróbowałam jeszcze z matem, ale jednak błysk w tym przypadku bardziej mi się podoba :) Flejksy są różnokolorowe, ale jeśli ułożę dłoń pod mocniejszym kątem, zmieniają się na zielono-niebieskie.


Użyłam:
czarny - Wibo 34
franken flejksowy
top
top matujący Catrice














Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...